Sri Lanka – pierwsze wrażenia

Sri Lanka – pierwsze wrażenia

Po niecałym półrocznym pobycie na Bali przyszedł czas na nową destynację. Wybór padł na Sri Lankę. Z jakich powodów? No cóż, głównie z finansowo-surfingowych. Po pierwsze Sri Lanka, to nadal południowa Azja, a co za tym idzie życie tu jest relatywnie tanie. Po drugie mają tu fajne warunki surfingowe – również dla początkujących. Po trzecie – mój partner był już raz w tym kraju i mu się podobało, zatem uznaliśmy, że to będzie fajny kierunek na kolejne kilka miesięcy nomadowania.

Ale od początku…

Zanim wybraliśmy się na Sri Lankę, zrobiłam mały research na temat tego kraju – co tam warto zobaczyć i jak się żyje. Moje wnioski z lektur były następujące:

  • religia – głównie: buddyzm, ale też występuję hinduizm i Islam, zatem powinno być raczej spokojnie;
  • sporo rzeczy do zobaczenia – piękna natura, parki narodowe, dużo fauny i flory, niesamowite zabytki, które są na liście UNESCO;
  • gorsze zaplecze do pracy zdalnej – nie ma jeszcze tu tak rozwiniętej społeczności digital nomadów, a co za tym idzie – brak co-worków, dobrego stałego łącza internetowego, czy miesięcznych zniżek na wynajem pokoju czy skutera.

I na takie rzeczy byłam przygotowana. Wiedziałam, że warunki do życia będą tu gorsze niż na Bali, że będziemy się poruszać raczej transportem publicznym, niż samodzielnie skuterem i że klimatyzacja tutaj to luksusowy produkt…. 🙂 (piszę Wam ten tekst, gdy na zewnątrz jest 35 stopni i mamy do dyspozycji tylko wiatrak w pokoju ;).

Mała lampka alarmowa zapaliła mi się, gdy na grupach fejsbukowych, do których dołączyłam przed przyjazdem na Sri Lankę zaczęło się pojawiać coraz więcej postów kobiet, które pisały o różnych dziwnych zachowaniach lokalnych mężczyzn. Opisane przypadki “łapania za pupę, czy pierś” w miejscach publicznych, czy nawet masturbacji na plaży przy opalających się kobietach, przewijały się na ścianie mojego fejsbuka co kilka dni. Zaczęłam się zastanawiać, czy rzeczywiście ten problem jest tam jakiś bardziej wzmożony, czy to po prostu algorytmy fejsbuka podpowiadają mi takie wpisy na ścianie, ze względu na to, że je czytam i że jestem nimi zainteresowana.

Ostatecznie temat olałam, gdyż niestety takie rzeczy się dzieją, zwłaszcza w Południowej Azji. Na Bali również można było się spotkać z takimi rzeczami. Dziewczyny na grupach ostrzegały się przed mężczyznami, którzy np. łapią je za pupy podczas jazdy na skuterze, czy kolesiami, którzy robią na plaży zdjęcia dziewczynom w bikini z ukrycia (co zresztą zdarzało się i mnie).

Pierwsze kilka godzin na Sri Lance

Wylądowaliśmy w nocy na lotnisku niedaleko Colombo. Mieliśmy zarezerwowaną jeden nocleg w pobliżu lotniska, by następnego dnia rano załatwić sprawy wizowe w Colombo (przedłużyć wizę można tylko w Immigration Department, dlatego chcieliśmy to załatwić od razu, będąc tam na miejscu), a następnie ruszyć do Weligamy, która miała być naszym docelowym miejscem na pierwszy miesiąc.

Po dość krótkiej nocy, szybkim ogarnięciu się i śniadaniu w biegu – zamówiliśmy ubera do Immigration Department, by załatwić przedłużenie wizy na 3 miesiące.

Zaskoczyła nas pogoda, którą zastaliśmy na Sri Lance –  było około 35 stopni (w cieniu oczywiście) i jak się później okazało trafiliśmy na największe upały ever – sami Lankijczycy takich nie pamiętają.

Natomiast ja przyzwyczajona do tego, że na Bali chodziłam ubrana tak, jak chciałam, nawet nie przyszło mi do głowy, że tutaj powinnam ubrać się jakoś inaczej. Założyłam szorty, koszulkę na ramiączkach, w ostatniej chwili coś mnie tknęło, zarzuciłam na siebie koszulę Bartka i tak ubrana poszłam do urzędu.

Skąd jesteś?

Ludzie na Bali są przemili. Tam każdy się do Ciebie uśmiecha, większość lokalnych wydaje się zadowolona z życia. Rzadko kiedy spotykasz się z chamstwem, czy z tym, że ktoś po prostu ma zły dzień i się na Tobie wyżyje. Co więcej, jakkolwiek to zabrzmi… Na Bali ludzie wiedzą, że turyści = pieniądze, dlatego poziom usług tam jest naprawdę wysoki i przyjezdnych traktuje się bardzo miło.

Jak szybko się miało okazać, na Sri Lance jest…. hmmm trochę inaczej…. Nie minęło 10 min w urzędzie, gdy podeszła do mnie miejscowa kobieta i zapytała: “Skąd jesteś?”. Ja, święcie przekonana, że ona mnie pyta z ciekawości, chce zgadać i jest miła, odwracam się i z wielkim uśmiechem na twarzy odpowiadam jej, że z Polski. Widzę jej minę i już czuję, że coś jest nie tak, a na jej kolejne słowa mina mi kompletnie rzednie: “Może powinnaś w ogóle przyjść tutaj goła? Trochę szacunku dla naszych urzędów”. Odwróciła się na pięcie i poszła, a ja stanęłam jak wryta.

Może niektórzy z Was powiedzą – „Hej, no miała rację, kto do urzędu idzie w krótkich spodenkach, tak nie wypada.” Może i miała, chociaż ja uważam, że gdy jest powyżej 30 kilku stopni to serio – zasady dress codu już nie obowiązują. Po drugie – nikt mi w życiu nie zwrócił uwagi w tak chamski sposób. Po trzecie, dotknęło mnie to jeszcze bardziej, dlatego że powiedziała to kobieta… Gdzie jakaś kobieca solidarność? Zamiast mnie olać, bądź po cichu mi powiedzieć, że: “Hej dziewczynko, widzę, że dopiero przyjechałaś, dobrze Ci radzę, idź ubierz coś innego, bo u nas tak nie wypada”, to na dzień dobry dostałam na Sri Lance chamskim komentarzem w twarz.

Może nie powinnam się tym przejąć i olać całą sytuację. Bądź pójść i się przebrać, co by wyglądać bardziej odpowiednio na Lankijskie standardy. Może. Ale w tamtym momencie zrobiło mi się strasznie przykro, a potem przerodziło się to w złość. Złość na siebie, że jej nic nie odpowiedziałam, złość, że jestem w kraju, w którym kobiety mają gorzej, oceniane są po wyglądzie i to nie tylko przez mężczyzn, lecz także przez inne kobiety. Autentycznie się popłakałam, że ja tu będę musiała spędzić kilka miesięcy.

Wiecie, zaczęłam sobie trochę łączyć fakty – te wpisy na Facebooku, ta niemiła kobieta… Teraz to już moja lampka alarmowa świeciła ja szalona.

Jest taka zasada, że jak przyjeżdża się do danego kraju, to jest się gościem i należy się dostosować. Tylko widzicie, problem jest następujący – jadąc do krajów Arabskich, wiecie (kobiety wiedzą), że najprawdopodobniej będziesz musiała się zakrywać, że taka tam kultura i już. A o Sri Lance takich informacji nie ma…. To tak trochę jakby wybór został mi odebrany… Gdybym o tym wcześniej wiedziała, że tu jest taki patriarchat i że ogólnie kobieta jest gorsza od mężczyzny i lepiej żeby się zakryła, zamknęła i usunęła, to bym się 10 razy zastanowiła, czy ten surfing, słońce i relatywnie tanie życie są warte mojej wolności osobistej….

Sri Lanka wrażenia
Przepraszam, za zdjęcie słabej jakości, ale mam żelazko zamiast aparatu 🙂

Wracając jednak do urzędu – wizę załatwiliśmy, ja się przebrałam w kiecę przed kolano i ruszyliśmy tuk tukiem na pociąg do Weligamy.

Podróżowanie po Sri Lance

Po Sri Lance warto poruszać się pociągami. Są tanie, szybsze niż autobusy i patrząc na to, jak jeżdżą kierowcy tych drugich, to również bezpieczniejsze.

Wygląda to dokładnie, jak na zdjęciach – drzwi pociągów są otwarte na oścież, w środku tłum ludzi – o miejscach siedzących nie było mowy. Może gdybyśmy kupili bilety na pierwszą klasę, udałoby się coś znaleźć. Uznaliśmy jednak, że te informacje w Internecie o zatłoczonych pociągach to pewnie przesada i że na pewno coś znajdziemy. Ostatecznie czekała nas 3,5 godzinna podróż pociągiem, bez klimatyzacji i przy otwartych drzwiach…

Sri Lanka wrażenia

Więc doniesienia z Internetu okazały się prawdziwe, aczkolwiek może trafiliśmy akurat na taki okres. W każdym razie – pociąg był wypchany po brzegi, na sufitach przytwierdzone były takie domowe wentylatory, które dawały tyle co nic. Mieliły po prostu gorące powietrze.

I nie wiem, czy to już moje przewrażliwienie i zdenerwowanie sytuacją z urzędu, czy rzeczywiście tak jest, ale naprawde czułam to, że ludzie (panowie) się po prostu gapią. Dodatkowo miejscowi tutaj mają jakiś taki groźny wzrok, patrzą na Ciebie w taki sposób, jakbyś im zrobiła jakąś straszną krzywdę…

Po Bali, gdzie naprawdę każdy jest super miły, to było dla mnie duże zaskoczenie. Oprócz rzeczy opisanych powyżej, na Sri Lance rzuca się w oczy jeszcze jedna rzecz… Bieda. Żebracy na ulicach, w pociągach, proszący Cię o pieniądze, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja. Taki widok jest przykry. Sri Lanka jeszcze do niedawna była targana wojną domową oraz w 2004 roku było tutaj tsunami. Te dwa nieszczęścia na pewno znacznie wpłynęły na społeczeństwo, ich sytuację ekonomiczną i nastawienie do przyjezdnych.

Czy rzeczywiście ten patriarchat jest taki widoczny?

W moim odczuciu tak. Aczkolwiek, szczerze przyznaję, mogę być lekko przewrażliwiona.

Podam kilka przykładów z naszego krótkiego póki co pobytu tutaj.

Wchodzimy do sklepu z kosmetykami – chyba wiadomo, kto tu będzie robił zakupy? Jako, że podróżujemy tylko z bagażem podręcznym, czyli wypchanymi po brzegi plecakami – nie możemy mieć ze sobą dużych pojemności kosmetyków. Co za tym idzie, przyjeżdżając w nowe miejsce trzeba uzupełnić zapasy szamponu, odżywki, itd… Chcę kupić nowy szampon i odżywkę – wchodzimy do sklepu i co słyszę? “Good morning Sir, what do you need Sir… Shampoo? Which shampoo Sir?” Serio, ja byłam przeźroczysta, ogólnie to mogłoby mnie tam w ogólne nie być….

Taka sama sytuacja jest w lokalnych restauracjach obsługiwanych przez mężczyzn. To mężczyźnie jako pierwszemu podaje się menu, mężczyzna jako pierwszy będzie posadzony przy stole…

Lankijskie kobiety nie mogą surfować, nie mogą chodzić ubrane jak chcą. Nie muszą być pozakrywane od stóp do głów, jak w krajach arabskich, ale o krótkich spodenkach to nie ma tu mowy. Zabronione im jest również kupowanie alkoholu…

Sri Lanka wrażenia
Wyjątkowa sytuacja, że kobiety stoją w kolejce pierwsze 🙂

Podsumowując…

Pierwsze emocje i złość już mi opadły. Znalazłam swój sposób na to, by jakoś tę sytuację tutaj przetrwać. Idąc na plażę, czy na kolację – ubieram się jak chcę. Nie chodzę w bikini po mieście (nie chodziłam w nim również na Bali), ale też nie mam zamiaru się przejmować, czy założyłam na siebie dostatecznie dużo warstw, gdy na zewnątrz jest 35 stopni i ogólnie pocisz się na samą myśl o tym.

Gdy idę sama na zakupy na lokalny market, zakładam jedyną długą kiecę jaką mam. Dla siebie – by czuć się bezpieczniej. Nadal jednak uważam to za absurd, ale cóż – świata nie zmienię.

Gdy idziemy gdzieś razem z Bartkiem i gdy pytania, które dotyczą mnie, są kierowane do niego – wymuszam trochę na moich lokalnych rozmówcach, by odpowiadali mi osobiście. Uznałam, że jeżeli nie będę im chociaż delikatnie zwracać na to uwagi, to nigdy tutaj się nic nie zmieni. Nie jestem i zapewne nie będę rewolucjonistką Sri Lanki walczącą o prawa kobiet, ale może dzięki metodzie małych kroczków i Lankijscy mężczyźni zaczną mieć trochę większą świadomość podziałów płciowych w ich kraju.

Sri Lanka jest piękna – przyroda tutaj jest niesamowita. Warunki do surfingu – dla mnie – w końcu idealne. Pogoda – iście tropikalna. Jest tanio i nie mówię tylko o zakwaterowaniu czy lokalnym jedzeniu, ale też np. o cenach ziemi.

Sri Lanka surfing

Doceniam to, że jest tu zdecydowanie mniej turystów niż na Bali, lecz w związku z tym infrastruktura również jest mniej rozwinięta. Myślę, że o ile przyjeżdża się tu na krótki okres czasu, to naprawdę można się Sri Lanką zachwycić. Na dłużej – trzeba się dostosować, mieć oczy dookoła głowy i robić swoje.

Przed przyjazdem na Sri Lankę, chciałabym wiedzieć o tych rzeczach, które tu opisałam, żeby po prostu mieć wybór. Zatem jeżeli znasz kogoś, kto w niedługim czasie się wybiera do tego kraju (zwłaszcza kobietę) – podrzuć jej ten artykuł, żeby nie przeżyła takiego szoku jak ja 🙂



1 thought on “Sri Lanka – pierwsze wrażenia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *